Płatności bezpośrednie
Rządy UE zdecydowały się na wprowadzenie szeregu zmian wraz z nowym budżetem unijnym na lata 2014-2020.
Zmianie miałoby ulec źródło, z którego wspierani są rolnicy. Co to oznacza? Otóż dofinansowanie rolników miałoby płynąć w głównej mierze z budżetów narodowych, a nie jak dotychczas z unijnego.
Pomysł nie spotkał się z aprobatą wielu państw członkowskich, także Polski. Dla naszego kraju jest to bardzo niekorzystne rozwiązanie. Dlaczego? Powód jest prosty, nie stać nas. Wielka Brytania natomiast, jest odmiennego zdania i w pełni pochwala nowelizację.
Wspólną Politykę Rolną należałoby zmienić, gdyż jest coraz mniej efektywna, a przy tym bardzo kosztowna. Obciąża budżet unijny aż w 30%, co w cale nie przekłada się na zaspokojenie oczekiwań konsumentów, czy też europejskiej gospodarki.
W latach 60-tych, kiedy to stworzono WPR, głównym celem było zapewnienie żywnościowej samowystarczalności w Europie. Jednakże w chwili obecnej borykamy się z jej nadmiarem. Ponadto jesteśmy narażeni na gwałtowne wahania cen. Koszt mięsa uzależniony jest od produkcji wieprzowiny, która to raz jest za duża, a innym razem za mała. Ceny cukru w Europie są najwyższe na świecie. Pamiętamy również wydarzenia sprzed kilku miesięcy, kiedy to mleko lało się strumieniami po polach i przed urzędami w akcie desperacji z powodu załamania cen mleka. W obliczu takich problemów WPR okazuje się niestety bezradna.
Pieniądze zamiast trafiać do kieszeni indywidualnych rolników, wpadają w ręce międzynarodowych koncernów, czy też rolników obszarników. Warto chociażby nadmienić, że sama królowa Elżbieta II pobiera co roku dopłatę do swojej „królewskiej farmy" w wysokości 500 tys. euro.
Zdaniem polskiego rządu, WPR potrzebuje zmian, ale w pierwszej kolejności powinny one dotyczyć uproszczenia systemu dopłat oraz wyrównania poziomu płatności we wszystkich krajach członkowskich. W nowych krajach UE, co dotyczy także Polski, dopłaty przyznaje się do hektara, zatem nie tak, jak w „starej" Unii, gdzie pod uwagę brana jest wielkość produkcji. Fakt ten powoduje, że zachodnioeuropejscy rolnicy pobierają o 20% wyższe dopłaty niż polscy. Czesi opowiadają się za zniesieniem dopłat, bo równie świetnie radzą sobie bez nich. W innej jednak sytuacji są chociażby Francja, Niemcy i Polska. Wspólna Polityka Rolna, jak sama nazwa wskazuje, powinna być wspólna, a jest w dużej mierze dyskryminująca.
Z drugiej zaś strony dochodzą głosy, że wyrównanie poziomu dopłat nie przyniesie oczekiwanych korzyści, a jedynie obniży możliwość rozwoju nowoczesnych gospodarstw. Dopłaty to pomoc socjalna, a nie narzędzie rynkowe. Na sytuację rolników nie wpływa bowiem tylko wysokość dopłat. Nie mniej bowiem ważna jest wydajność pracy, promocja, przedsiębiorczość oraz umiejętność liczenia dochodów. Zmiany w WPR powinny iść zatem w kierunku zwiększenia produkcji i efektywności gospodarstw.
Jak widać zdania są podzielone. Czy wobec tego, zapowiadana na początek lutego, konferencja ministrów rolnictwa państw unijnych znajdzie złoty środek?
KŻ
Portal Rolniczy Agror
Portal Rolniczy Agror - www.agror.pl
Reklama


