Ekologia
Niedawno nad Zatoką Gdańską widziano żywego morświna. Jest to o tyle sensacyjne wydarzenie, że od dłuższego czsu widywano jedynie martwe osobniki. Brudna woda w Bałtyku nie stwarza optymalnych warunków do rozwoju tych ssaków, a nawet sprawia, że z liczącej kilkaset osobników populacji, kilkanaście ginie w przeciągu roku.
Jeszcze sto lat temu morświny były często spotykane w pobliżu plaż. Obecnie wiele osób nawet nie wie, jak te zwierzęta wyglądają.
Szansą dla morświnów jest przeprowadzenie badań nad ich rozmieszczeniem w Bałtyku. Projekt nazywa się SAMBAH i zamierzają uczestniczyć w nim wszystkie kraje nadbałtyckie, z wyjątkiem Rosji. Za 3-4 lata ma powstać mapa występowania tych ssaków, co ma ułatwić sprawowanie ochrony nad nimi.
Liczenie i określanie występowania ma się odbywać przy pomocy specjalnych podwodnych mikrofonów, tzw. hydrofonów. Urządzenia te nagrają niesłyszalne dla człowieka dźwięki tzw. kliki, które morświny wysyłają przed siebie, żeby rozpoznać przeszkodę.
Największym zagrożeniem dla morświnów jest problem z hałasem panującym pod wodą, co uniemożliwia im prawidłową komunikację i orientację. Hałas pochodzi od ponad 2 tysięcy statków pływających codziennie na Bałtyku, a także z tankowców, motorówek i skuterów wodnych.
Odgłosy te sprawiają morświnom ból. Ból z kolei, uniemożliwia komunikację i sprawia, że młode nie mogą odnaleźć swoich matek i giną. Ponadto ssaki te przestają również dostrzegać przeszkody, bo w panującym hałasie kliki rozpoznawcze nie docierają do nich z powrotem.
Innym zagrożeniem dla tych zwierząt są cienkie, nylonowe sieci rybackie, które są bardzo słabo rejestrowane przez zwierzę. Morświny nie umieją się cofać, dlatego jeśli zbyt późno zauważą sieć, umierają w niej z braku powietrza. W Zatoce Puckiej rocznie umierają z tego powodu około 3 te ssaki rocznie.
Jednym z rozwiązań, mającym na celu ochronę życia morświnów mogłoby być zakładanie na sieci tzw. pingery. Sa to urządzenia odstraszające, emitujące sygnał rozumiany przez morświny jako "nie płyń". Problemem jest cena takiego odstraszacza (100 euro/ szt) i konieczność wymiany co dwa lata. Nadzieją mogłaby być Unia Europejska- istnieją plany zakupienia pingerów przez Wspólnotę i przekazania ich rybakom.
Kolejnym problemem jest bardzo zła jakość wód w Bałtyku. Zanieczyszczenia kumulują się w mięsie ryb, które zjadają morświny i powoduje u samic m.in. bezpłodność i obniżoną odporność na choroby. Woda zawiera zbyt wiele fosforanów i azotanów pochodzących z rolnictwa, co sprawia, że nadmiernie rozwija się fitoplankton. Jego nadmiar obniża przejrzystość wody, co z kolei wpływa na mniejszą ilość roślin podwodnych, będących pożywieniem dla ryb.
Polska jest niestety jednym z głównych trucicieli Bałtyku. Z polskiej linii brzegowej do wody trafia rocznie 226 tys. ton chemikaliów. Szwecja, jedna z najbardziej ekologicznych krajów Europy, postanowiła edukować polskich rolników, m.in. poprzez wprowadzenie akcji Zatrzymać Pokarm, edukującej rolników nt. optymalnego nawożenia pól.
ES
Portal Rolniczy Agror

